Parc naturel régional du Vercors

W dzisiejszym wpisie nie będę się zachwycać ani rzymskimi ruinami, ani średniowiecznymi zabytkami. Dziś będzie twór nie-ludzki – piękno czystej natury. Pakujcie kanapki do plecaka, aparaty lub kamery w dłoń, i w drogę – do Parku Vercors.
Jakiś czas temu obwieszczałam na blogu, że przywiozłam tu swój motocykl i w związku z tym pojawią się propozycje wycieczek wokół Lyonu. Niestety – życie, a konkretnie drakońskie upały, zweryfikowały chęci, i zbyt wiele tych wypraw póki co nie było. Na szczęście ostatnio pogoda trochę nam odpuściła i piękny sobotni dzień postanowiliśmy wykorzystać na wyjazd do Parc naturel régional du Vercors.

Vercors to wapienny płaskowyż wznoszący się na południowy-zachód od Grenoble. Choć jest dość wysoki (najwyższy szczyt, Grand Veymont, ma 2341 m. n.p.m.), tutejszy krajobraz różni się od tego, co można zobaczyć na przykład w Tatrach. Gdy już pokonacie kilka serpentyn, by dostać się na masyw Vercors, waszym oczom ukażą się przepiękne, rozległe doliny otoczone skalnymi masywami, ale także głębokie wąwozy rzeczne, które przecinają ten wapienny płaskowyż wzdłuż i wszerz. Niezapomniane wrażenia estetyczne gwarantowane.



Powyżej możecie zobaczyć mapę naszej trasy. Jako jej start i koniec ustaliłam umownie miejscowość Villard-de-Lans. Najciekawszych wrażeń dostarcza moim zdaniem odcinek właśnie od tej miejscowości, do miejsca, gdzie z drogi D531 skręca się w drogę D103. Będziecie jechać niesamowitym, kamiennym parowem, drogą, która jest praktycznie wykuta w skale. Miejscami jest tak wąska, że trzeba przepuszczać pojazdy jadące z naprzeciwka (to zresztą dotyczy wielu odcinków na zaproponowanej trasie). Po zjeździe w drogę D103 krajobraz nieco łagodnieje – możecie podziwiać piękne doliny, od wschodu zamknięte pionowo wznoszącymi się skałami. Na rozległych łąkach pasą się krowy, a nad głowami coraz można zauważyć kołujące drapieżne ptaki.


Potem trzeba zjechać w drogę D103A, a następnie w drogę D518, która zaczyna się około 2-kilometrowym, otwartym w 2008 r. tunelem. Poprzednią drogę zamknięto, ponieważ była zbyt niebezpieczna. Ten odcinek to tzw. Grand Goulets, przepiękna dolina rzeki Vernaison, otoczona ogromnymi, stromymi masywami skalnymi. Następnie, z bardzo malowniczej miejscowości Pont-en-Royans trzeba wjechać na drogę D531 i podążać doliną rzeki Bourne w kierunku, w którym podróż się zaczęła. Za miejscowością Choranche bardzo, ale to bardzo polecam zjechać w kierunku Grotte de Choranche (Jaskini Choranche) – napiszę o niej więcej poniżej – dojazd jest bardzo dobrze oznaczony, wymaga zjechania ok. 3 km od głównej drogi. Po powrocie na trasę znów dojeżdża się do rozjazdu dróg D531 i D103, skąd można wrócić do Villard-de-Lans.
Grand Goulets
Cała trasa ma trochę ponad 60 kilometrów, ale weźcie pod uwagę, że jest ona miejscami wymagająca, i na dodatek człowiek cały czas chce się zatrzymywać, by robić zdjęcia, więc jej pokonanie może trochę zająć – na pewno więcej niż godzinę. Dodatkowo, jeśli zdecydujecie się na odwiedziny w Grotte de Choranche, doliczcie do tego spokojnie półtorej godziny. Szczególnie polecam tę trasę motocyklistom, których zresztą mijaliśmy po drodze dziesiątki. Trasa jest kręta, ale w bardzo przyjemny sposób – serpentyny, gdzie naprawdę trzeba zwolnić, można policzyć na palcach jednej ręki – poza tym znajdziecie tu same przyjemne zakręty, jeden za drugim. Uśmiech sam wkrada się na twarz! I wcale nie potrzebujecie do tej wyprawy 1,2-litrowego turystyka – moja stara, poczciwa XJ-ota o dwa razy mniejszej pojemności łyknęła tę trasę bez żadnych problemów.
Zjazd w kierunku Grotte de Choranche
Oczywiście zachęcam wszystkich, również tych niezmotoryzowanych, do przyjazdu – Park Vercors jest pełen tras pieszych i rowerowych, a w zimie jest to ponoć popularne miejsce do uprawiania narciarstwa biegowego; znajduje się tu też kilka stacji do narciarstwa zjazdowego. Więcej informacji o dostępnych tu rozrywkach można znaleźć w biurach informacji turystycznej – jedno z nich znajduje się w Lans-en-Vercors, tuż przy dworcu autobusowym.
Jak tu dojechać?
My przyjechaliśmy z Lyonu trasami bezpłatnymi, co zajęło nam niewiele ponad dwie godziny. Jeśli również wybierzecie opcję bezpłatną, informuję, że tylko pierwsze 50 km jest upierdliwe – potem jedzie się już całkiem sprawnie. Jeśli zdecydujecie się na opcję autostradową, długość podróży spadnie o około pół godziny. Na płaskowyż wjechaliśmy drogą od strony Grenoble (na marginesie – jest z niej świetny widok na to otoczone górami miasto).

Grotte de Choranche
Moi drodzy, niech się chowa Jaskinia Raj. Gdy tu wejdziecie, opad szczęki macie gwarantowany. Nie chcę opisywać zbyt wiele, żeby nie psuć przyjemności z samodzielnego eksplorowania, ale nie wierzę, żeby ktoś wyszedł stąd zawiedziony. Jaskinię odkryto w 1871 r. Do zwiedzania udostępniono kilka korytarzy, spośród w sumie 33 kilometrów zbadanych (a wciąż dochodzą do tego kolejne metry)! Jaskinią płyną dwie rzeki, które przy wyjściu łączą się w urokliwe jezioro. Mnogość i różnorodność znajdujących się tu wapiennych form jest wprost niesamowita – mnie szczególnie zachwyciły „słomki sodowe” – zwisające z sufitu niczym bielutki makaron spaghetti. Na dodatek jaskinia jest świetnie przygotowana do zwiedzania, ma piękne oświetlenie, podkreślające jeszcze urodę jaskini, a w jednej z sal czeka na was pokaz świetlno-muzyczny. Komu jeszcze mało, znajdzie tu hodowlę proteuszy, największych jaskiniowych zwierząt świata (co bynajmniej nie oznacza, że są bardzo duże). Te „smocze dzieci”, jak je kiedyś nazywano, przypominają jaszczurki, są całkowicie pozbawione pigmentu i nie mają oczu – ewolucja doskonale przystosowała je do życia w warunkach wiecznej ciemności.
Podziemne jezioro
Proteusze
Zwiedzanie jaskini odbywa się z przewodnikiem i trwa godzinę. Przewodnik mówi po francusku, ale w kasie dostępne są wyczerpujące, anglojęzyczne ulotki. Dodatkowo, nasz przewodnik bardzo dobrze mówił po angielsku, i chętnie odpowiadał na wszelkie pytania. W jaskini panuje stała temperatura 10 stopni, więc nie zapomnijcie o ciepłych bluzach. Polecam też zabrać dobre, kryte buty – chodniki w środku bywają śliskie. Wstęp kosztuje 10,80 EUR, co może wydawać się dużą kwotą, ale zaufajcie mi – naprawdę warto.
Oświetlenie jaskini
Moje ulubione spaghetti
Szczegółowe informacje na stronie internetowej jaskini:

O samym parku dowiecie się więcej ze strony:
http://parc-du-vercors.fr/fr_FR/index.php (niestety strona tylko po francusku)
In today's post I won’t be describing neither Roman ruins, nor medieval monuments. Today it’ll be a non-human creation – the beauty of pure nature. Pack your sandwiches, take yout cameras, and let’s go to Park Vercors.
Some time ago I announced on this blog that I brought here my motorcycle and therefore there’ll be suggestions for excursions around Lyon. Sorry – life (to be specific: draconian heat) made them more or less impossible, so there weren’t too many of these expeditions so far. Fortunately, recently the weather is much nicer, so on Saturday we decided to go for a trip to the Parc naturel régional du Vercors.

Vercors is a limestone plateau rising to the south-west of Grenoble. It is quite high – the highest peak, Grand Veymont, is 2341 meters above sea level. Once you get to the Vercors massif, you’ll see beautiful, vast valleys surrounded by rocky massifs, but also deep river gorges that cross the limestone massif along and across. An unforgettable aesthetic experience guaranteed.



Above you can see a map of our route. As its start and end I fixed town of Villard-de-Lans. The most interesting part of the route is, in my opinion, from this town, to the intersection of roads D531 and D103. You will drive through incredible, stony ravine, on the road that is practically carved in the rock. Sometimes it is so narrow, that you have to let through vehicles driving from the opposite direction (this is very common on the proposed route). After leaving the road D103, landscape gets somewhat milder – you can admire the beautiful valley, that’s closed from the east by vertically ascending cliffs. Cows are browsing on the vast meadows, and circling raptors can be seen over your heads.

Then you need to take the road D103A, and after that the D518 – this one starts with a tunnel, that is about 2 km long, and was opened in 2008. The old road was closed because it was too dangerous. This part is called Grand Goulets, and it’s a beautiful valley of River Vernaison, surrounded by huge, steep rocky massifs. Then, in the picturesque village of Pont-en-Royans you have to take the road D531 and follow the valley of the River Bourne in the direction where the journey began. After passing the village Chorance I strongly recommend you to take the road towards Grotte de Choranche (Choranche Caves) – I write more about it below – access is very well marked, and requires running off approx. 3 km from the main road. After returning to the main road you’ll get to the junction of roads D531 and D103, from where you can go back to Villard-de-Lans.
Grand Goulets
The entire route is more or less 65 kilometers long, but take into account that it’s not very easy, and in addition you’ll most likely want to stop many times to take pictures, so it may take a while to overcome – probably more than an hour. In addition, if you decide to visit the Grotte de Choranche, add to this time an hour and a half. I especially recommend this tour to motorcyclists – by the way, we passed dozens of them on this trip. The route is tortuous, but in a very pleasant way – very tight corners, where you really need to slow down, are rather rare. Very pleasant turns, one after the other, awaits you – you won’t even know when the smile appears on your face! And you don’t need for this trip 1.2-liter touristic motorcycle – my good old XJ of two times smaller capacity coped with passing this route without any problems.
Of course I encourage everyone, including those who don’t have their own vehicle, to arrive here – Vercors Park is full of hiking and biking trails, and in the winter this is apparently a popular place for cross-country skiing; There are also several places for downhill skiing. More information about what to do here can be found in tourist information offices – one of them is located in Lans-en-Vercors, next to the bus station.
How to get here?
We arrived from Lyon by taking the free routes, and it took us a little over two hours. If you also choose this option, I inform you that only the first 50 km is a pain in the butt ¬– and then it gets better. If you choose the motorway option, the travel will be shorter by about half an hour. To get to the plateau, we took the road D531 from Grenoble (by the way – there’s a great view of this city surrounded by mountains from there).

Grotte de Choranche
I guarantee you, this is a jaw-dropping experience. I don’t want to write too much, so as not to spoil the pleasure of self-exploration, but I don’t believe that anyone ever regretted visiting this place. The cave was discovered in 1871. You’ll visit several galleries, among a total of 33 km explored so far! Two underground rivers run through the site, and they meet in the entrance cavern, where they form a charming little lake. The multitude and variety of the limestone forms is simply amazing – I particularly loved "soda straws" – hanging from the ceiling like white spaghetti. In addition, the cave is well prepared to explore, it has beautiful lighting, yet emphasizing the beauty of the cave, and in one of the rooms light-and-music show awaits you. You‘ll also find the proteus anguinus in the aquariums, the largest cave animal in the world (which doesn’t mean that they are very large). These "Baby dragons" as they were once called, look like lizards, are completely depigmented and they have undeveloped eyes – evolution perfectly adapted them to live in the eternal darkness.
The underground lake
The proteus anguinus
You’ll visit the cave with a guide. The visit lasts an hour. Guide speaks French, but there is comprehensive, English-language leaflet available. In addition, our guide spoke very good English, and was happy to answer any questions. The temperature inside the cave is a constant 10 degrees, so don’t forget to take some warm sweatshirts. I also recommend good shoes – sidewalks tend to be slippery. Admission costs EUR 10.80, which may seem a lot, but trust me – it’s really worth it.
Lighting in the cave
My favourite spaghetti
Detailed information on the website of the cave:

You'll find out more about the park at:
http://parc-du-vercors.fr/fr_FR/index.php (unfortunately website is only in French)

4 comments:

  1. Replies
    1. Na zachód też warto jeździć! :)

      Delete
  2. wiem Dorota ale puki co penetruję dzikie południe Bałkan , kocham tą dzikość i i nienawidze tej totalnie zunifikowanej EU , muszę jeszcze trochę poodwiedzać te tzw ,,dzikie,, kraje puki są jeszcze dzikie i ich nie oswoi Unia nasza kochana , a jak oswoi to pojadę do tych już ucywilizowanych hehehehehehe , pozdrawiam serdecznie i żałuję że nie wpadniecie na nasz zlot :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spoko :) Też lubię dzikie miejsca, dlatego szukam takich tutaj :) No i też żałuję, że tym razem już nie uda nam się zawitać na zlot, może przy następnej okazji!

      Delete